Protesty

 

Polacy od wielu lat protestują przeciwko budowie ferm zwierząt futerkowych. Nie chcą mieszkać w ich otoczeniu ze względu na zanieczyszczenie środowiska, uciążliwy zapach, plagi much i szczurów, a także ucieczki zwierząt z hodowli. Fermy znacząco obniżają wartość okolicznych gruntów i uniemożliwiają mieszkańcom prowadzenie działalności (np. turystycznej), co skutkuje utratą miejsc pracy.

Przeciwko powstaniu fermy norek protestowali m.in. mieszkańcy gminy Żórawina. W 2013 r. inwestor planował wybudowanie na jej terenie fermy z prawie 180 tys. zwierzętami. Po wielu miesiącach pikiet, pism odwoławczych, nagłaśnianiu sprawy w mediach oraz dyżurowania pod fermą przez całą dobę mieszkańcy Żórawiny wygrali. Budowę udało się zatrzymać, ponieważ dopatrzono się kilku formalnych uchybień.

Z podobnym problemem zmagali się mieszkańcy Gwdy Małej i Gwdy Wielkiej na północy Polski. Przed spotkaniem z inwestorem zrobili banery z prześcieradeł i skontaktowali się z organizacjami, które mogły udzielić im pomocy, oraz nagłaśniali sprawę wszelkimi możliwymi sposobami. Udało się im – po spotkaniu inwestor wycofał się z dawnych planów.

Mimo protestów nie wycofał się natomiast inwestor z Jesiony (woj. wielkopolskie), gdzie miejsce zarejestrowane jako hodowla królików okazało się fermą norek i to podzieloną na kilka mniejszych. Mieszkańcy Jesiony wciąż protestują.

Budowie fermy przeciwstawiają się także mieszkańcy Lubosiny koło Pniew (woj. wielkopolskie), gdzie Piotr Ajchler (syn posła Zbigniewa Ajchlera) planował wybudowanie fermy norek na 140 tys. zwierząt. O proteście mieszkańców Lubosiny i okolic zrobiło się głośno po wrześniowej pikiecie nawołującej do blokady budowy, w której brali udział wolontariusze Fundacji Viva! i Inicjatywy na rzecz zwierząt Basta. Po długiej walce mieszkańcy wygrali. W październiku 2017 r. Rada Gminy jednogłośnie przyjęła miejscowy plan zagospodarowania dla Lubosiny, tym samym ostatecznie uniemożliwiając inwestorowi wybudowanie na terenie wsi fermy futrzarskiej.

Niestety mimo protestów i petycji większość ferm zostaje wybudowana i rozpoczyna działalność. Wynika to z faktu, że polskie prawo sprzyja hodowcom, którzy w przypadku inwestycji niewymagających pozwolenia zintegrowanego nie liczą się ze zdaniem okolicznych mieszkańców.

O protestach od kilku lat jest coraz głośniej, a ich temat trafia do mediów. Z roku na rok przybywa także osób sprzeciwiających się noszeniu futer i budowie ferm. Z badania instytutu GfK wynika, że wprowadzenie całkowitego zakazu hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futra popiera już 67% Polaków.

ul. Kawęczyńska 16 lok 39

03-772 Warszawa

antyfutro@viva.org.pl

7 + 12 =